Szanowni Państwo, zachęcam do zapoznania się z informacjami dotyczącymi mojej działalności dla Podkarpacia. Chciałbym, abyście Państwo z tego serwisu czerpali wiedzę o wydarzeniach i najważniejszych sprawach dla naszego regionu, a także o mojej aktywności, podejmowanych inicjatywach i wspieranych inwestycjach, dzięki którym Podkarpacie staje się "regionem równych szans". Ta ziemia, dla nas od innych droższa, zasługuje na szczególny szacunek i wszechstronny rozwój.

Stanisław Ożóg

wiedza i doświadczenie dla Podkarpacia

Eurokraci szantażują Polskę

14.06.17

14 czerwca na stronie internetowej „Naszego Dziennika” ukazał się wywiad ze Stanisławem Ożogiem, posłem do Parlamentu Europejskiego z Prawa i Sprawiedliwości na temat rozpoczęcia procedury karnej przeciwko krajom członkowskim, które odmawiają przyjęcia imigrantów.

Rozmawia Mariusz Kamieniecki.

Komisja Europejska formalnie wszczyna procedurę przeciwko Polsce, Węgrom i Czechom o naruszenie prawa unijnego w związku z odmową przyjęcia uchodźców. Mamy fazę siłową sporu pt. „Przyjmować czy nie migrantów muzułmańskich”?

– Tak naprawdę trudno nadążyć za przewodniczącym Komisji Europejskiej Jean Claude’em-Junckerem, który jest często niedysponowany. Liczyłem, że wycofa się z tych planów. Widać jednak, że brakuje mu rozsądku, stąd daje upust swej niechęci wobec Polski, Węgier i Czech. Można powiedzieć, że nawałnica propagandowo-polityczno-medialna przeciwko tym trzem państwom trwa.

Po tej decyzji z całą pewnością skieruję do Jean Claude’a-Junckera oficjalne pismo, aby wskazał podstawę prawną tego działania.

Sugeruje Pan, że takiej podstawy prawnej nie ma?

– Dokładnie. Takiej podstawy prawnej wynikającej z Traktatu o Unii Europejskiej po prostu nie ma. Rozpoczęcie procedury karnej przeciwko krajom członkowskim, które odmawiają przyjęcia imigrantów, to jednoznaczny dowód na to, jak w majestacie unijnego prawa traktowane są te państwa, które dbają o swoją tożsamość i bezpieczeństwo swoich obywateli. To źle, że bez pogłębionej analizy podejmowane są decyzje zmierzające do nakładania kar na Polskę, Węgry i Czechy.

Jestem zaskoczony, że przyjmowanie imigrantów narzuca – obojętnie, w jakim znajduje się stanie w danym momencie – Jean Claude-Juncker, a wcześniej jego zastępca Frans Timmermans, podczas gdy Eurostat (Europejski Urząd Statystyczny) podaje, że do Polski napłynęło w ostatnich latach ok. 1,2 miliona Ukraińców, którzy też uciekali czy uciekają przed wojną. I Polska im udzieliła i udziela schronienia. To pokazuje, że pomagamy ludziom, których życie jest zagrożone, w tym wypadku Ukraińcom. Ale również pomagamy uchodźcom z Afryki Północnej i Bliskiego Wschodu, tyle że tam, na miejscu.

Tylko w 2016 r. na pomoc humanitarną wobec uchodźców rząd RP przeznaczył 120 milionów złotych. Większość tych ludzi nie chce uciekać ze swoich ojczyzn, bo tam jest ich dom. I trzeba im pomóc zahamować zarzewie konfliktów, a następnie odbudować ich dom. Natomiast zdecydowana większość tych, którzy przybyli bądź kierują się do Europy, to imigranci ekonomiczni, którzy opuszczają swoje ojczyzny, bo tu liczą na wysokie zasiłki.

Czy bez wyjaśnienia kwestii prawnych, bo – jak wiemy – Węgry i Słowacja zaskarżyły wymóg przymusowej relokacji uchodźców do Trybunału Sprawiedliwości UE, można rozpoczynać procedurę karania? Czy to nie absurd?

– Poważny, odpowiedzialny, szanujący siebie i innych przewodniczący takiej struktury jak Komisja Europejska, zanim podejmie decyzje niosące za sobą określone konsekwencje, to sprawdza, czy są one zgodne pod względem formalnoprawnym. Widać powaga, odpowiedzialność, szacunek nie są cechami, które można by przypisać Jean Claude’owi-Junckerowi.

Co ciekawe, Komisja Europejska jako organ wykonawczy Unii Europejskiej czy Rada Europejska – organ, który nie figuruje w umowach, zapisach prawnych i statucie UE – nie są organami pochodzącymi z wyboru, podobnie jak ich przewodniczący. Tak czy inaczej Jean Claude-Juncker powinien się szanować, ale przede wszystkim szanować instytucję, której przewodniczy, i nie robić głupot, tym bardziej gdy stan prawny – jak to ma miejsce w tym wypadku – nie jest jasny. J

akiekolwiek działania powinno się zacząć od rozstrzygnięcia stanu prawnego.

Na przewodniczącego Junckera nie ma mocnych?

– Działania Junckera świadczą o urzędzie, który reprezentuje jako przewodniczący. KE to nie tylko przewodniczący, ale również 28 komisarzy i ok. 32 tys. urzędników. To armia ludzi. Jeśli zatem komisarze odpowiadający rangą ministrom w rządach krajowych pozwalają czy też dopuszczają takie, a nie inne zachowanie swojego szefa, to sami sobie wystawiają świadectwo.

Jaki charakter mają groźby KE, w tym szantaż finansowy Junckera wobec m.in. Polski?

– Praktycznie nie ma możliwości, aby wykluczyć dany kraj, w tym wypadku Polskę, Węgry i Czechy z Rady Europejskiej, bo tego typu decyzje zapadają jednomyślnie. W tej sytuacji Jean Claude-Juncker sam siebie skazuje na ośmieszenie. On sam to pół biedy, ale jak już wspomniałem – ośmiesza KE, organ poza RE mający ogromny wpływ na funkcjonowanie UE.

Grupa Wyszehradzka stanowczo odmawia przymusowej relokacji, a premier Viktor Orban poszedł dalej, mówiąc, że UE staje po stronie terrorystów. Dlaczego ten głos rozsądku jest stanowczo odrzucany przez unijnych dygnitarzy?

– Może być tylko jedna przyczyna, bo w obliczu zagrożenia, jakie staje się codziennością w Niemczech, we Francji, Włoszech czy Belgii, racjonalne jest zachowanie zdroworozsądkowe. Widać unijni eurokraci to osoby pozbawione zdrowego rozsądku.

Minister Mariusz Błaszczak po spotkaniu ministrów spraw wewnętrznych V4 powiedział, że polityka bezpieczeństwa jest polityką krajową, a nie europejską. Jednak wygląda na to, że zabrania się nam kształtowania własnej polityki bezpieczeństwa…

– Polityka bezpieczeństwa jest polityką krajową i co do tego nie ma wątpliwości. Zadaniem każdej władzy jest troska o bezpieczeństwo państwa i obywateli. Tymczasem w przypadku KE czy nawet ze strony państw tzw. demokratycznej Europy Zachodniej obserwujemy nagminne przypadki łamania prawa. Mamy zatem równych i równiejszych.

Przed chwilą wjeżdżałem do Parlamentu Europejskiego w Strasburgu i to, co się rzuca w oczy, to fakt, że wjazd zabezpiecza czterech żołnierzy uzbrojonych w długą broń maszynową. Jestem na terenie kraju, gdzie już drugi rok obowiązuje stan wyjątkowy, gdzie w większych miastach mieszkańcom brakuje poczucia bezpieczeństwa, a wręcz panuje strach. Tyle że o tym głośno się nie mówi. Niewiele też mówi się o faktycznych przyczynach wznowienia w Niemczech kontroli granicznych, że swobody obywatelskie są coraz bardziej ograniczane.

Oficjalna wersja mówi, że ma to związek z lipcowym szczytem G20 w Hamburgu i wizytą prezydenta Stanów Zjednoczonych Donalda Trumpa, ale nie jest to jedyny powód. Europa niestety nie zajmuje się sprawami, które wymagają pilnej interwencji struktur unijnych czy zgodnie z traktatami działalności na rzecz rozwiązania problemów bezpieczeństwa, natomiast z uporem maniaka zajmuje się sprawami, które są w wyłącznej kompetencji poszczególnych, niezależnych, autonomicznych państw.

Tymczasem do Europy chce się przedostać nawet sześć milionów osób z Afryki Północnej i Bliskiego Wschodu.

– Na dobrą sprawę nikt nie wie, jaka to liczba. Turcja grozi wypowiedzeniem fatalnego porozumienia sprzed roku w sprawie imigrantów. Jeśli to się ziści, może to być znacznie większa liczba niż sześć milionów. Natomiast instytucje unijne: KE, RE czy PE, nie proponują żadnego planu, który rozwiązałby ten coraz bardziej piętrzący się problem. Również w budżecie UE nie proponuje się środków na ten cel.

UE grozi Polsce, tymczasem podobno we władzach Unii mamy „swojego” człowieka Donalda Tuska. Tyle że ten zamiast stanąć po stronie Polski, w maju przestrzegał nasz kraj przed konsekwencjami odmowy przyjmowania imigrantów, zasłaniając się zasadami obowiązującymi w Europie…

– Kiedy pan redaktor wspomniał o naszym człowieku w Brukseli, to przyznam, że na chwilę zawiesiłem głos. Takich osób, które podobno mają reprezentować interes Polski w strukturach unijnych, jest więcej, chociażby komisarz Elżbieta Bieńkowska. Tak czy inaczej Donald Tusk odkąd załatwił sobie czy też załatwiono mu w Berlinie dobrze płatną pracę w Brukseli, przestał być – choć należałoby się zastanowić, czy kiedykolwiek był – reprezentantem interesów Polski.

Najtrafniej postawę Tuska obnażył czy też podsumował Jacek Saryusz-Wolski, który przez wiele lat był członkiem Platformy. Mianowicie Saryusz-Wolski w jednym z wywiadów wspominał, że po tym, jak Tusk poparł procedurę UE zmierzającą do nałożenia sankcji na Polskę, pomyślał sobie: „Co za szmata”. Pamiętam ten moment, kiedy Jacek Saryusz-Wolski po słowach przeciw Polsce wstał i wyszedł z sali plenarnej PE.

Kukiz’15 chce, aby jak najszybciej odbyło się referendum w sprawie przyjmowania bądź nie migrantów. Czy głos Polaków, który wydaje się przesądzony, zastopuje zapędy KE?

– Referenda z natury rzeczy powinny się odbywać w sprawach istotnych dla państwa i narodu. Mimo że z sondaży wynika, że ok. 74 proc. Polaków jest przeciwnych przyjmowaniu migrantów czy uchodźców muzułmańskich, to referendum powinno się odbyć. Suweren powinien się na ten temat wypowiedzieć. Natomiast czy głos Narodu Polskiego byłby brany pod uwagę przez KE, mam co do tego poważne wątpliwości.

KE i tak zrobi to, co zaproponuje przewodniczący Juncker czy większość państw zachodniej Europy: Niemcy, Francja czy Włochy, które mają decydujący głos i wpływ na KE czy RE.

Czy UE w swoich poczynaniach nie przypomina dawnego Związku Sowieckiego, gdzie był dyktat Moskwy, a teraz też mamy dyktat, tyle tylko, że wytyczne wypływają z Berlina?

– Przed półtora roku w Komisji Gospodarczej i Monetarnej (ECON) Parlamentu Europejskiego, w której zasiadam, odbyło się tzw. przesłuchanie ówczesnego ministra finansów Francji. Takie przesłuchania mają miejsce w odniesieniu do szefów finansów państw strefy euro. Wówczas zadałem cztery pytania i tenże minister finansów Francji – mocno zirytowany – odpowiedział mi bardzo wymijająco, ale w sposób jednoznaczny określający sytuację.

Pozwoli pan redaktor, że zacytuję tę wypowiedź, bo warto: „Jeśli się panu wydaje, że coś w Europie, w UE może się wydarzyć bez zgody Francji i Niemiec, to jest pan w wielkim błędzie”. To najlepiej oddaje, jakie są realia, że w UE są równi i równiejsi. Widzimy to chociażby na przykładzie Pakietu energetyczno-klimatycznego znanego także jako pakiet klimatyczny.

Proszę też zwrócić uwagę na wydarzenia z ostatnich dni, a mianowicie co KE wyprawia z gazociągiem Nord Stream 2, gdzie sprawa budowy tego mocno kontrowersyjnego przedsięwzięcia, które jeszcze bardziej umocni rosyjski Gazprom na pozycji monopolisty, wydaje się przesądzona.

Dziękuję za rozmowę.

Źródło: NaszDziennik.pl
  • Biuro Posła do Parlamentu Europejskiego Stanisława Ożoga: ul. Hetmańska 9 pok. 104, 35-045 Rzeszów
  • tel: +48 17 853 30 97,
  • e-mail: biuro.stanislawozog@gmail.com