Szanowni Państwo, zachęcam do zapoznania się z informacjami dotyczącymi mojej działalności dla Podkarpacia. Chciałbym, abyście Państwo z tego serwisu czerpali wiedzę o wydarzeniach i najważniejszych sprawach dla naszego regionu, a także o mojej aktywności, podejmowanych inicjatywach i wspieranych inwestycjach, dzięki którym Podkarpacie staje się "regionem równych szans". Ta ziemia, dla nas od innych droższa, zasługuje na szczególny szacunek i wszechstronny rozwój.

Stanisław Ożóg

wiedza i doświadczenie dla Podkarpacia

Europa Zachodnia pogrąża się w chaosie

23.06.17

22 czerwca na stronie internetowej „Naszego Dziennika” opublikowano wywiad ze Stanisławem Ożogiem, posłem do Parlamentu Europejskiego z Prawa i Sprawiedliwości nt. zagrożeń aktami terroru na terenach państw Europy Zachodniej.

Rozmawia Mariusz Kamieniecki:

Panie Pośle, jak po wtorkowej, na szczęście nieudanej, próbie zamachu terrorystycznego na Dworcu Centralnym w Brukseli wygląda stolica Belgii?

– We wtorek po godz. 20.00 wróciliśmy z Parlamentu Europejskiego do mieszkania i dopiero po jakimś czasie w mediach pojawiła się krótka wzmianka o ataku bombowym na Dworcu Centralnym w Brukseli. Bardziej szczegółowych informacji na ten temat niestety nie było. Zresztą podobnie jest dzisiaj, gdzie w prasie docierającej do europarlamentu więcej informacji w tej kwestii też nie zauważyłem. Natomiast, owszem, w telewizji pojawiły się informacje o zastrzeleniu, najprawdopodobniej w czasie nieudolnie podjętej próby dokonania zamachu terrorystycznego, człowieka, który miał w bagażu ładunek wybuchowy, był też opasany tzw. pasem szahida. I to by było na tyle…! Tak czy inaczej służby zostały postawione w stan najwyższej gotowości, a na ulicach Brukseli pojawiły się dodatkowe patrole wojska i policji uzbrojone w długą broń maszynową. Od rana mamy też wzmożone kontrole, co widać niemal na każdym kroku, także w pobliżu siedziby Parlamentu Europejskiego, zarówno na placu, jak i przy wejściach.

Bruksela przypomina oblężoną twierdzę…?

– Tak, ale uściślijmy, że nie tylko Bruksela przypomina oblężoną twierdzę. W ubiegłym tygodniu uczestniczyłem w obradach w Strasburgu i muszę przyznać, że tak dokładnej, tak szczegółowej kontroli na lotnisku czy w jego okolicach, a także w pobliżu siedziby Parlamentu Europejskiego jeszcze nie widziałem. Te kontrole dotyczyły bagażu, a paszport dyplomatyczny czy legitymacja europarlamentarzysty nie robiły na służbach żadnego wrażenia. Co więcej, kontroli są poddawane nawet leki zażywane przez niektórych europarlamentarzystów. Podobnie określenie oblężonych twierdz można odnieść do innych miast Belgii czy we Francji. Stan faktyczny na dzisiaj jest taki, że mamy trzeci w czterostopniowej skali poziom zagrożenia terrorystycznego, a na porządku dziennym są kontrole. W mediach podkreśla się działania żołnierzy, którzy zneutralizowali zamachowca, ale przebija się także krytyka belgijskich służb specjalnych, które nie zapobiegły temu aktowi przemocy.

Tak czy inaczej udało się ten zamach w porę udaremnić…

– Pojawił się cały szereg komunikatów czy informacji dotyczących liczby udaremnionych zamachów w państwach zachodniej Europy. Prawdę mówiąc, nie wiem, czemu ta propaganda ma służyć, chyba jedynie obudzeniu jeszcze większego strachu w społeczeństwach, które i tak są przerażone tym, co się dzieje. Z tych danych wynika, że tylko w Wielkiej Brytanii od początku bieżącego roku udaremniono blisko 50 prób zamachów terrorystycznych, we Francji ok. 70, a w krajach Beneluksu łącznie ponad sto prób zamachów. To wszystko tworzy przerażający obraz zwłaszcza dla kogoś takiego jak ja, który po sobocie, niedzieli spokojnego życia w Polsce przyjeżdża do pracy w PE. Ponuro rysuje się widok tzw. wolnej, tzw. demokratycznej zachodniej Europy.

We wtorek we francuskim Calais na skutek blokady zastawionej przez imigrantów muzułmańskich zginął Polak. Pan wspomniał o udaremnionych zamachach terrorystycznych, ale trudno wymienić wszystkie dokonane zamachy tylko z tego roku w Europie. Czy to oznacza, że Europa pogrąża się w wojnie?

– Określenie „wojna” wcale nie odbiega od rzeczywistości, w jakiej żyją ludzie w zachodniej Europie. Natomiast zapory stawiane w Calais przez islamistów, tych rzekomo biednych, spokojnych przybyszów z Afryki Północnej i Bliskiego Wschodu pokazują ich prawdziwe oblicze oraz bezmyślność tych polityków, którzy ich sprowadzili do Europy. Ta tragiczna rzeczywistość ma miejsce każdego dnia, czy to we Francji, czy w Niemczech, i co niektórych przestaje już nawet dziwić. Tymczasem Paryż, Berlin czy Bruksela płoną lub spływają niewinną krwią. Nie jest zatem prawdą, jak przedstawiają to publikatory takie jak chociażby TVN, że Paryż pięknie wygląda, a ludzie są zadowoleni, szczęśliwi i świętują. Owszem, może ten spokój jest, ale tylko w dzielnicach ochranianych przez tysiące funkcjonariuszy policji i wojska. Podobnie wygląda to w Brukseli, gdzie większość miasta rysuje się jako obraz strachu, obawy przed zamachami. Nikt też – zwłaszcza w komercyjnych mediach – nie mówi dzisiaj o fakcie, jaki miał miejsce w ubiegłą sobotę w Kolonii, gdzie organizowany, przygotowywany, ogłaszany w mediach przez dwa tygodnie marsz protestu muzułmanów przeciwko aktom terrorystycznym wobec mieszkańców Europy, który miał liczyć kilkadziesiąt tysięcy uczestników, zgromadził zaledwie kilkanaście osób. To bardzo symptomatyczne, ale ten fakt media przemilczały.

Czy echa tego udaremnionego zamachu bombowego odbijają się w PE?

– Nie, tego tematu nie ma. W odróżnieniu od polskiego Sejmu, gdzie obrady na sali plenarnej w trakcie tygodnia parlamentarnego są praktycznie każdego dnia, praca europarlamentu wygląda inaczej. Na przykład ten tydzień jest czasem posiedzeń komisji i podczas prac tych gremiów o zamachu nic się nie mówi. W Brukseli czy Strasburgu podczas posiedzeń komisji nie ma sytuacji, kiedy posłowie z różnych frakcji dyskutują o całej tej sytuacji, nie ma też zadumy nad ofiarami ewentualnych zamachów, jak to jest w Polsce. Tutaj czegoś takiego nie ma. Jedynie podczas sesji plenarnych PE posłowie się dowiadują o tego typu wydarzeniach szczególnie wtedy, gdy skala zamachów jest duża. Natomiast podczas sesji plenarnej PE w Strasburgu uczczono minutą ciszy ofiary pożaru wieżowca Grenfell Tower w Londynie oraz ofiary pożarów lasów w Portugalii, ale unika się komentarzy o zamachach terrorystycznych. Skoro jesteśmy już przy pożarze tego wieżowca w Londynie, to coraz więcej mówi się tutaj o przyczynach tej tragedii. Ostatecznie przyczyny wyjaśnią odpowiednie służby, ale są tacy, którzy się dopatrują w tym zdarzeniu aktu terrorystycznego.

W tle coraz częstszych zamachów terrorystycznych jawią się naciski m.in. na Polskę za odmowę przyjmowania imigrantów…

– To tylko świadczy o tym, że elity brukselskie straciły zdolność trzeźwego myślenia i jakiejkolwiek refleksji. Również w Polsce tzw. opozycja totalna sugeruje, że powinniśmy się zgodzić i przyjąć sprawdzonych imigrantów. Pytam zatem, jak sprawdzić tożsamość ludzi, którzy mają po kilka paszportów bądź nie mają wcale dokumentów, które zniszczyli celowo, aby uniemożliwić europejskim służbom ich identyfikację. Zatem niech nikt nie oszukuje społeczeństwa, że Polska mogłaby spokojnie przyjąć sprawdzonych pod względem tożsamości ludzi przebywających w obozach w Grecji czy we Włoszech.

Politycy europejscy nie łączą zamachów terrorystycznych z przyjmowaniem muzułmańskich imigrantów. Czy taki związek istnieje?

– Oczywiście, że istnieje, i to jest poza dyskusją. Owszem, nie wszyscy tzw. uchodźcy są terrorystami, ale sprawcy wszystkich zamachów w ostatnich latach byli uchodźcami. Jeśli nie przybyli oni do Europy w ostatnim czasie, to są kolejnym pokoleniem imigrantów muzułmańskich, którzy pojawili się na Starym Kontynencie na przestrzeni kilkudziesięciu lat.

Poseł PO Zbigniew Konwiński, stając po stronie Komisji Europejskiej, stwierdził ostatnio, że nawet najbogatsze państwo w Unii w pojedynkę nie poradzi sobie z imigracją, dlatego Polska ma wręcz obowiązek pomóc, godząc się na przymusową relokację. Czy problem migracyjny to problem Polski?

– Jesteśmy zobowiązani do przyjmowania imigrantów muzułmańskich…? Pytam: na jakiej podstawie? W unijnych traktatach nie ma takiego, który zobowiązywałby którekolwiek z państw członkowskich do przyjmowania imigrantów. Natomiast prawodawstwo unijne w sposób precyzyjny, jednoznaczny określa, że sprawa bezpieczeństwa wewnętrznego, z którym się bezpośrednio wiąże problem migracyjny, czy też sprawa imigracji są domeną prawodawstwa państw narodowych. Nie ma zatem żadnego przymusu. W tej sytuacji niby dlaczego mielibyśmy godzić się na przymus czy dyktat KE. Czy ktoś się wcześniej pytał o zdanie nas, Polaków, np. kanclerz Angela Merkel, która de facto zgotowała Europie cały ten imigrancki pasztet? Kolejna sprawa to kwestia Nord Stream 2. Gdzie się podziała unijna solidarność przy forsowaniu tego projektu – gazociągu przebiegającego z obłożonej sankcjami Rosji do Niemiec po dnie Morza Bałtyckiego z ominięciem m.in. Polski…? Przecież ten gazowy interes niemiecko-rosyjski odbywa się wbrew Traktatowi Lizbońskiemu i innym uregulowaniom prawnym obowiązującym w Unii. Czy ktoś na brukselskich salonach mówi dziś o tysiącach uchodźców z Ukrainy zagrożonych działaniami wojennymi w konflikcie z Rosją, których Polska przyjęła pod swój dach…? Eurostat (Europejski Urząd Statystyczny), owszem, mówi o tym wyraźnie, ale przywódcy zachodnich państw Unii oraz brukselskie elity wydają się tego nie zauważać. Tak wygląda ta osławiona, wręcz mityczna, unijna solidarność, która tylko wtedy znajduje odzwierciedlenie i ma zastosowanie w faktach, gdy dzieje się krzywda Niemcom czy Francuzom, gdy chodzi o interes tych państw.

Dziękuję za rozmowę.

Źródło: NaszDziennik.pl
  • Biuro Posła do Parlamentu Europejskiego Stanisława Ożoga: ul. Hetmańska 9 pok. 104, 35-045 Rzeszów
  • tel: +48 17 853 30 97,
  • e-mail: biuro.stanislawozog@gmail.com