Szanowni Państwo, zachęcam do zapoznania się z informacjami dotyczącymi mojej działalności dla Podkarpacia. Chciałbym, abyście Państwo z tego serwisu czerpali wiedzę o wydarzeniach i najważniejszych sprawach dla naszego regionu, a także o mojej aktywności, podejmowanych inicjatywach i wspieranych inwestycjach, dzięki którym Podkarpacie staje się "regionem równych szans". Ta ziemia, dla nas od innych droższa, zasługuje na szczególny szacunek i wszechstronny rozwój.

Stanisław Ożóg

wiedza i doświadczenie dla Podkarpacia

Komisja Europejska nie mogła dłużej się kompromitować

12.05.17

12 maja na stronie internetowej „Naszego Dziennika” ukazał się wywiad ze Stanisławem Ożogiem, posłem do Parlamentu Europejskiego z Prawa i Sprawiedliwości,nt. prognoz gospodarczych dla Polski formuowanych przez Komisję Europejską.

Rozmawia Mariusz Kamieniecki.

Panie Pośle, jak należy odczytywać dość nadspodziewanie pozytywne prognozy ekonomiczne i gospodarcze Komisji Europejskiej dla Polski?

– Dla mnie prognozy gospodarcze dla Polski formułowane przez unijnych ekspertów i podane przez Komisję Europejską nie są żadnym zaskoczeniem. Owszem, tym, co może dziwić, jest fakt, że zrobiono to tak późno. Z drugiej strony unijni decydenci tak naprawdę nie mieli już innego wyjścia. Zrobili to, co musieli, choć jestem przekonany, że wbrew samym sobie. Nie mogli się jednak inaczej zachować w obliczu prognoz czy danych opublikowanych przez Eurostat (Europejski Urząd Statystyczny) i Bank Światowy czy chociażby agencje ratingowe, które oceniają Polskę w sposób pozytywny, uznając ją za kraj wiarygodny do inwestowania, co więcej, kraj przewidywalny.

Wobec tych faktów Komisja Europejska nie mogła dłużej się kompromitować – tak jak to robiła do tej pory, prowadząc wrogą wobec Polski narrację. Politycy KE na froncie walki z polskim rządem zostali praktycznie osamotnieni, więc to, co mówili wcześniej, musieli jakoś dostosować do realiów w odniesieniu do Polski, realiów przedstawionych przez wiarygodne podmioty.

A zatem fakty odbierają argumenty KE, która wysuwała tak kategoryczne oceny wobec Polski?

– Tylko twarde dane, przedstawiane nie tylko przez stronę polską, przez Główny Urząd Statystyczny, ale podawane przez Eurostat, Bank Światowy i agencje ratingowe, zmusiły Komisję do zabrania głosu i zmiany retoryki.

Według tych danych PKB w Polsce ma się utrzymywać na poziomie 3,5 proc., co oznacza wzrost wyższy od wcześniej przewidywanego, bezrobocie, które dziś jest na poziomie 7,7 proc., ma spaść do poziomu 5,2 proc., a w 2018 r. nawet do 4,4 proc. Czy jest to trend ogólny dla całej Unii, czy to Polska tak dobrze się rozwija na tle innych państw?

– Te dane, które pan podaje, to efekt polityki gospodarczej prowadzonej przez rząd Prawa i Sprawiedliwości. Dziś to Polska jest w czołówce krajów najlepiej się rozwijających, co zostało zauważone już parokrotnie przez Eurostat bądź przez Bank Światowy. Natomiast gospodarki w strefie euro, takie jak Francja, Włochy czy chociażby Hiszpania i Portugalia, są w zgoła odmiennej sytuacji od Polski. Mianowicie te gospodarki są dotknięte kryzysem. Co ciekawe, na próżno szukać informacji na temat sytuacji finansowej czy gospodarczej Francji, bo trudno byłoby mówić o jakimkolwiek rozwoju tego państwa.

Jeśli zaś chodzi o wskaźnik bezrobocia w Polsce, to musiał on zostać zauważony, bo od półtora roku – praktycznie dzięki działaniom obecnego polskiego rządu – następuje wzrost miejsc pracy. I nie jest to wynik zwiększonej emigracji, wyjazdów młodych wykształconych ludzi z kraju na zachód Europy, ale jest to efekt tworzenia nowych miejsc pracy tu, w Polsce. Jeśli odnotowujemy rekordowo niski wskaźnik bezrobocia 7,7 proc., to warto zauważyć, że mamy dopiero drugą dekadę maja, a więc początek sezonu robót budowlanych, i ten wskaźnik w miesiącach wakacyjnych będzie jeszcze niższy.

Stąd też biorą się bardzo obiecujące prognozy dotyczące bezrobocia na przyszły rok. Natomiast nie jestem pewien, czy KE zauważyła, że na przestrzeni niespełna roku, według danych Eurostatu – rząd PiS praktycznie zlikwidował w Polsce zjawisko ubóstwa. Jeśli chodzi o wskaźniki ubóstwa, to w europejskiej statystyce Polska awansowała o 11 miejsc.

Można zatem powiedzieć, że KE przyznaje zalety programu „Rodzina 500 plus”, który ożywił gospodarkę?

– Nie jestem pewien, czy KE dojrzała do tego, żeby chwalić  poszczególne elementy programu gospodarczego czy społecznego rządu PiS. Natomiast z całą pewnością te gremia nie mogą już dłużej uciekać od oceny ogólnej sytuacji gospodarczej Polski, która obiektywnie rzecz biorąc, jest coraz lepsza. Jeśli KE zostałaby w tyle za wspomnianymi wcześniej instytucjami, ośrodkami czy agencjami ratingowymi, które autorytatywnie podają rzeczywiste, a nie ściągnięte z sufitu wielkości w odniesieniu do Polski, to skompromitowałaby się na całej linii. Nie można się kompromitować do końca, nie można wiecznie kłamać, tym bardziej że ocena Polski nie jest jednostkowa, ale przybiera formę długotrwałego zjawiska czy wręcz pozytywnej tendencji.

Żeby nie było tak idealnie, to KE przewiduje również wzrost polskiego długu publicznego, ale i tak ma być on niższy od tego, który wcześniej planowano, a ponadto spodziewany jest lekki wzrost inflacji…

– Jeśli chodzi o wzrost polskiego długu publicznego, to jest to w zasadzie jedyny argument, który pozwala politykom unijnym z KE w jakimś stopniu jeszcze balansować na pograniczu pozytywnych i negatywnych ocen. Z kolei jeśli spojrzeć, jak kształtował się wskaźnik długu publicznego Polski, to również ta tendencja – w przeciwieństwie do większości innych krajów europejskich – jest malejąca. I to jest bardzo ważne. Wskaźnik długu publicznego w relacji do PKB w Polsce maleje i co ciekawe, niewiele krajów europejskich może się pochwalić taką tendencją.

Inwestorzy zagraniczni chętniej inwestują w Polsce, ale czy nie zniechęci ich negatywna atmosfera tworzona wokół Polski i rządu PiS?

– Rekordowy przypływ inwestycji zagranicznych do Polski pokazuje, że nasz kraj staje się atrakcyjnym obszarem do inwestowania. KE, czy jej się to podoba, czy nie, będzie musiała przełknąć tę gorzką pigułkę. Fakty są takie, że inwestycje zagraniczne wchodzą do naszego kraju, gdzie system podatkowy jest stabilny, gdzie są duże gwarancje demokratyczne, gdzie spokojnie – nie obawiając się, można lokować przedsięwzięcia inwestycyjne. Napór inwestycji zagranicznych świadczy o stabilności, o dobrym kierunku i o dobrych prognozach gospodarczych państwa polskiego, ale także o stabilnej demokracji. Wobec tych faktów KE jest bezradna.

Ale niechęć wobec Polski ze strony unijnych decydentów jest wciąż duża. Czy ta atmosfera, sztucznie tworzona wobec naszego kraju, mimo wszystko nie zaszkodzi nam i czy ci inwestorzy oprą się tej wrogiej wobec Polski narracji?

– Nie, nie sądzę, żeby niechęć ze strony Timmermansów europejskiej polityki zniechęciła przedsiębiorców zagranicznych do inwestowania w Polsce. Świata biznesu nie interesuje to, co mają do powiedzenia politycy wręcz obsesyjnie wrogo nastawieni do Polski. Ci, których określam mianem Timmermansów, są niewiarygodni dla biznesu i trudno się temu dziwić. Przecież jeśli przewodniczący Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker, przebywając w Wielkiej Brytanii, ma problemy, żeby się zmieścić w korytarzu obiektu, w którym się spotyka z premier Theresą May i czołowymi politykami Zjednoczonego Królestwa, to polityk w takim „stanie” nie może być wiarygodnym partnerem dla nikogo, kto trzeźwo myśli, a tym bardziej dla ludzi biznesu.

Taki ktoś jak Juncker nie może w sposób wiarygodny i przekonywający przekazać informacji szkodliwych dla Polski. Biznes rządzi się swoimi prawami i wyznaje zasadę: mniej emocji, a więcej wyrachowania. Gruntowna analiza pokazuje, że sprawy w Polsce mają się coraz lepiej i żadne próby zaklinania rzeczywistości tego nie zmienią.

Proszę powiedzieć, czy biorąc pod uwagę te wszystkie wskaźniki podawane przez KE, można założyć, że kryzys ekonomiczny, gospodarczy, jaki dotknął UE w 2008 r., powoli odchodzi do przeszłości?

– Przypomnę, że wbrew temu, co ówczesny premier Donald Tusk mówił, wbrew całej tej oszukańczej retoryce platformersko-PR-owskiej, wszystkie te mrzonki o Polsce jako „zielonej wyspie”, kryzys, który przyszedł zza Oceanu, był bardzo głęboki. Można dzisiaj powiedzieć, że mimo całego szeregu działań podjętych przez KE ten kryzys – w odniesieniu do gospodarek państw Unii – nie minął, choć może jest odczuwalny mniej niż jeszcze kilka lat temu. Między innymi Europejski Bank Centralny poprzez politykę dodrukowywania pieniądza, zakrojone na szeroką skalę wsparcie finansowe nie tylko sektorów państw członków Unii, ale również potężna pomoc sektorowi prywatnemu, w pewnym stopniu złagodziły skutki tego kryzysu.

Natomiast to, co się dzieje od mniej więcej dwóch lat, powoduje, że mamy drugą falę kryzysu, który się pogłębia. Gruntowne, bardzo dokładne analizy sytuacji gospodarczej przeprowadzone w większości krajów strefy euro – może z wyjątkiem Niemiec – pokazują, że sytuacja nie poprawiła się na tyle wyraźnie, żeby mówić o rozwoju gospodarczym. W odniesieniu do kilku krajów mogliśmy mówić o recesji, a rozwój gospodarczy na poziomie 1 czy 1,5 proc. PKB nie przekłada się na nowe miejsca pracy, a zatem nie daje impulsu do rozwoju. I w takiej sytuacji jest zdecydowana większość państw strefy euro.

Jak Pan ocenia perspektywy rozwoju gospodarczego państw strefy euro?

– Póki co, nie ma nadziei na rozwój gospodarczy państw zachodniej Europy będących członkami strefy euro. Natomiast są podejmowane próby, żeby temu coraz bardziej utrwalającemu się zjawisku przeciwdziałać. Mamy próby tworzenia Europy dwóch prędkości, o których kanclerz Angela Merkel ze względu na trwającą kampanię wyborczą w Niemczech przestała mówić, za to głośno artykułuje ten projekt nowy prezydent Francji Emmanuel Macron.

To z kolei oznaczałoby ograniczenie zaledwie do kilku krajów, które będą tworzyć tę wspólnotę i rozwijać się szybciej wbrew interesowi większości państw członków UE. Te działania, które mogą przybrać realne kształty, są bardzo groźne, dlatego że zmierzają do federalizacji Europy.

Polska nie znajduje się w obszarze tych pomysłów z uwagi na fakt, iż jesteśmy poza strefą euro – dodam, że na szczęście. To, co wcześniej powiedziałem o rozwoju Polski, to jest zasługa rządu PiS i polityki ekipy premier Beaty Szydło prowadzonej w oparciu o polskiego złotego. Gdyby Polska była dzisiaj członkiem strefy euro, to nie byłoby to takie łatwe, praktycznie niemożliwe, żeby prowadzić samodzielną politykę finansową.

Dziękuję za rozmowę.

Źródło: NaszDziennik.pl
  • Biuro Posła do Parlamentu Europejskiego Stanisława Ożoga: ul. Hetmańska 9 pok. 104, 35-045 Rzeszów
  • tel: +48 17 853 30 97,
  • e-mail: biuro.stanislawozog@gmail.com