Szanowni Państwo, zachęcam do zapoznania się z informacjami dotyczącymi mojej działalności dla Podkarpacia. Chciałbym, abyście Państwo z tego serwisu czerpali wiedzę o wydarzeniach i najważniejszych sprawach dla naszego regionu, a także o mojej aktywności, podejmowanych inicjatywach i wspieranych inwestycjach, dzięki którym Podkarpacie staje się "regionem równych szans". Ta ziemia, dla nas od innych droższa, zasługuje na szczególny szacunek i wszechstronny rozwój.

Stanisław Ożóg

wiedza i doświadczenie dla Podkarpacia

Wizyta krótka, ale treściwa

10.07.17

10 lipca 2017 na stronie internetowej Naszego Dziennika ukazał się wywiad ze Stanisławem Ożogiem, posłem do Parlamentu Europejskiego z Prawa i Sprawiedliwości na temat wizyty Prezydenta Stanów zjednoczonych Donalda Trumpa w Polsce.

Rozmawia Mariusz Kamieniecki

Jak z perspektywy Brukseli oceniana jest wizyta prezydenta Trumpa w Polsce?

– W Brukseli wizyta prezydenta Donalda Trumpa w Polsce jest oceniana podobnie jak na całym świecie – czyli bardzo pozytywnie. Wbrew temu, co wietrzyła tzw. opozycja totalna, że nikt się nie zainteresuje wizytą Trumpa w Warszawie, to interesował się nią cały świat i – co znamienne – również Stany Zjednoczone – także część nieprzychylna obecnemu prezydentowi. Natomiast Bruksela i zachód Europy obawiały się tej wizyty.

I choć skończyła się wizyta prezydenta Trumpa w Polsce, zakończył się także szczyt G20 w Hamburgu, to strach pozostał.

Z czego to wynika?

– Nie była to wizyta kurtuazyjna, ale była to wizyta, która stwarza ogromną szansę państwom Unii Europejskiej – krajom Europy Środkowo-Wschodniej, które były marginalizowane, traktowane jak ubogi krewny. Inicjatywa Trójmorza zapowiadana kiedyś przez śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego, powtórzona przez prezydenta Andrzeja Dudę, staje się faktem. I jeśli to jest 12 państw plus jedno, zważywszy, że to jedno to najpotężniejsze państwo na świecie gospodarczo i militarnie, a zatem rysuje się przeciwwaga dla starej Unii. Polska, co zostało podkreślone przez prezydenta Trumpa, jest w pierwszej lidze światowej.

Obecny prezydent Stanów Zjednoczonych to nie jest klasyczny polityk, ale człowiek, który wszedł do polityki przez biznes i w jego zachowaniu, podejściu do różnych kwestii widać to biznesowe podejście. Trump to zatem przedsiębiorca, który jako prezydent dba nie tylko o stworzone przez siebie imperium, ale o gospodarkę Stanów Zjednoczonych. Swoje zainteresowanie ulokował nie w wielkich krajach, jak Niemcy czy Francja, ale w inicjatywie państw Trójmorza. Jeśli tak wytrawny przedsiębiorca – dziś prezydent widzi szanse na realizację konkretnych przedsięwzięć właśnie w projekcie Trójmorza – włącznie z eksportem surowców naturalnych, co da również gwarancję niezależności energetycznej „12”, to ta obopólna korzyść staje się bardzo niewygodna dla krajów zachodniej Europy i Rosji.

Czy koncepcja Trójmorza ma szansę zmienić geopolitykę europejską?

– Jak najbardziej. Zjednoczenie interesów 12 państw wydaje się już niepodważalne, o czym świadczy fakt, że przywódcy tych państw mówią tym samym głosem, co tylko pokazuje, że wspólny interes je scala. Wyszydzanie, że na szczycie Trójmorza w Warszawie nie wszystkie państwa współtworzące ten projekt były reprezentowane na najwyższym szczeblu, chodzi o Czechy i Austrię, jest totalnym nieporozumieniem. Jeśli bowiem 10 państw reprezentowali prezydenci czy premierzy, a w przypadku Czech był to przewodniczący Izby Poselskiej, a w imieniu Austrii głos zabierał ambasador, to jest to dowód, że wszystkie państwa traktują tę inicjatywę na serio.

Kwestia dostarczania gazu skroplonego ze Stanów Zjednoczonych staje się powoli faktem. Jeśli państwa Trójmorza będą dysponować dwoma terminalami LNG, istniejącym już w Świnoujściu oraz tym, który ma powstać na chorwackiej wyspie Krk, z których będą wychodziły odnogi do pozostałych krajów, to będzie to oznaczało uniezależnienie się od dostaw gazu z Rosji, a tym samym bezpieczeństwo energetyczne. Natomiast twierdzenie, że gaz sprowadzany ze Stanów Zjednoczonych będzie dużo droższy od gazu rosyjskiego, jest wielkim niezrozumieniem i tylko laik, dyletant, ktoś skrajnie nieodpowiedzialny i złośliwy może opowiadać takie bzdury.

Dlaczego gaz ze Stanów Zjednoczonych będzie tańszy od rosyjskiego?

– Doskonale zdajemy sobie sprawę, jakie jest źródło gazu, który będzie do nas dostarczany drogą morską, i ten gaz nie będzie drożał, ale wręcz odwrotnie – będzie taniał. Amerykanie mają swoją technologię wydobycia gazu ziemnego ze złóż łupkowych, którą ciągle dopracowują, stąd jego eksploatacja będzie coraz mniej kosztowna. Jest to przedsięwzięcie o wielkiej wadze, nie tylko gospodarczej, ale również strategicznej, zapewniające bezpieczeństwo energetyczne w Europie.

Donald Tusk docenił słowa wypowiedziane przez prezydenta Trumpa pod adresem Polski, określił je jako miłe dla gospodarzy, ale dodał, że od słów ważniejsze są czyny…

– Co więcej, dodał, że jest to sukces polskiego rządu. Jaki jest Donald Tusk, każdy widzi, ale w sytuacji tak jaskrawej, wobec oczywistych faktów nieprzyzwoite byłoby, aby pełniąc funkcję szefa Rady Europejskiej, zaklinać rzeczywistość i mówić nieprawdę. Musiał powiedzieć to, co zobaczył, co widział cały świat, i to zmusiło go do takiej, a nie innej oceny. Przy okazji wizyty prezydenta Trumpa w Warszawie i w Hamburgu można było porównać, jak demokracja wygląda w Polsce, a jak w Niemczech.

Kiedy się patrzyło na zdjęcia z Hamburga, które widział przecież cały świat, to można było się zastanawiać, gdzie są ci, którzy opowiadali o faszyzacji życia politycznego czy społecznego w Polsce. Podczas gdy w Warszawie w czasie wizyty prezydenta Trumpa był entuzjazm, panowała atmosfera radosnego święta, to w Hamburgu płonęły samochody, demolowane i grabione były sklepy, a policja za pomocą armatek wodnych usiłowała zapanować nad szalejącym tłumem. Efektem tej awantury są setki, a może i tysiące rannych ludzi, w tym policjantów.

Czy tak wygląda wzór demokracji, czy Niemcy są w stanie zapanować nad falą imigrantów muzułmańskich, skoro nie potrafią zorganizować i zabezpieczyć szczytu G20?

Wracając na polski grunt w komentarzach po wizycie i przemówieniach Trumpa, w ocenie PO i Nowoczesnej było mało konkretów, chcieliby np. więcej usłyszeć o demokracji. O czym to świadczy?

– To świadczy o daleko posuniętym braku obiektywizmu, wręcz o wrogości polityków tzw. totalnej opozycji wobec Polski i Polaków. Nie bardzo wiem, w czym politycy Platformy tzw. obywatelskiej upatrują brak konkretów w przemówieniu prezydenta Trumpa. Artykuł 5 Traktatu Waszyngtońskiego o zbiorowej obronie wybrzmiał chyba w sposób jednoznaczny. I jeśli ktoś tego nie słyszał, to znaczy, że nie chciał usłyszeć. Widać wściekłość, żeby nie powiedzieć zawiść, co poniektórym politykom totalnej opozycji odebrała nie tylko słuch, ale również rozum.

Dla mnie jest nieprawdopodobne, kiedy ktoś udaje, że nie słyszał tego, co zostało powiedziane. Prezydent Trump w sposób jasny, rzeczowy powiedział do Polaków tak licznie zgromadzonych na placu Krasińskich, ale nie tylko do nas, o Polsce, która może być przykładem dla świata. W tej sytuacji nad komentarzami polityków, zwłaszcza Platformy tzw. obywatelskiej, należałoby spuścić kurtynę milczenia. Dla porównania powiem, że słyszałem, iż podczas spotkania ówczesnych prezydentów Komorowskiego i Obamy w cztery oczy i po jego zakończeniu nie było ani konferencji prasowej, ani komunikatu. Rozmowa trwała chwilę, ale widać, że prezydent Komorowski nie wiedział, o czym rozmawia.

Natomiast podczas niedawno zakończonej wizyty prezydenta Stanów Zjednoczonych w Warszawie obaj prezydenci Duda i Trump rozmawiali też w cztery oczy, ale mieli o czym i jak widać, wiedzieli, o czym rozmawiają, godnie reprezentując swoje kraje i narody.

Nie wszystkim jednak ta wizyta się podobała i nie mam tu na myśli tylko polityków…

– Owszem, jak to bywa, zawsze znajdzie się ktoś, kto usiłuje znaleźć dziurę w całym. Podobnie było i tym razem, gdzie grupka feministek protestowała przeciwko Trumpowi, który podobno lekceważy kobiety. Te panie utyskiwały, że to lekceważenie dotyczy także jego żony Melanii. Tymczasem zdarzyło się chyba po raz pierwszy w historii, że przemówienie prezydenta Trumpa na placu Krasińskich zapowiadała – zresztą w sposób piękny, taktowny – jego małżonka Melania. I chyba ten fakt wytrąca wszystkie argumenty krzykaczom mówiącym po prostu nieprawdę.

Co więcej, to właśnie z Polski popłynął, można powiedzieć, manifest o wartościach, chrześcijańskich korzeniach adresowany nie tylko do Polaków, ale też do zlaicyzowanej Europy…

– Prezydent Stanów Zjednoczonych postawił Polskę jako przykład całej Europie, wręcz całemu światu. Z Warszawy zaapelował do Europy, podając za przykład postawę i odwagę Polaków, stawiając Polskę za wzór do naśladowania. Prezydent Trump przestrzegał przed pychą i apelował, odwołując się do sumień zachodnich polityków o ratunek dla Europy i świata. Zwracał uwagę, że lewactwo, które coraz bardziej zaczyna dominować w Europie, także wśród elit rządzących, dewastuje Stary Kontynent, który wyrasta z chrześcijańskich korzeni.

No tak. Tylko że z Warszawy prezydent Trump pojechał do Hamburga, gdzie się spotykał właśnie z tymi, do których apelował. Czy ten jego apel był słyszany na salonach europejskich?

– Donald Trump, jadąc do Hamburga – zresztą bardzo dobrze, że tam był, bo mógł zobaczyć i porównać, jak wygląda demokracja w krytykowanej przez elity brukselskie Polsce, a jak wygląda rzekomo ugruntowana tzw. zachodnioeuropejska demokracja, wolności obywatelskie i bezpieczeństwo. Jego żona nie mogła opuścić rezydencji, bo niemieckie służby nie były w stanie zapewnić jej bezpieczeństwa na odpowiednio wysokim poziomie. I państwo Trumpowie to wszystko zobaczyli na własne oczy. Być może to, co się wydarzyło w Hamburgu, da do myślenia przywódcom zachodnioeuropejskim, że najwyższy czas zawrócić z drogi, która prowadzi donikąd.

Są politycy czy stacje telewizyjne, które wbrew oczywistym faktom próbują nadać wizycie prezydenta Trumpa w Polsce inny charakter, zlekceważyć ją, a przynajmniej zmniejszyć jej wagę. TVN pokazała nawet fragment, gdzie dziennikarka jednej z zagranicznych stacji oskarża PiS o dowożenie autokarami sympatyków partii na spotkanie z Trumpem, którzy mieli robić za klakierów…

– Prawo i Sprawiedliwość nie dysponuje flotą autokarów. PiS nie zajmowało się organizacją dojazdu Polaków na spotkanie z prezydentem Trumpem w Warszawie. Natomiast tak właśnie działała Platforma, dowożąc swoich zwolenników na manifestacje przeciwko demokratycznie wybranej władzy. To, jak ta wizyta prezydenta Stanów Zjednoczonych była relacjonowana i komentowana, ma na celu zdyskredytować to, co faktycznie się zdarzyło. Mianowicie entuzjazm i radość Polaków oraz imprezy towarzyszące wizycie Trumpa w Polsce, jak chociażby wielki piknik wojskowy z udziałem wojsk polskich i amerykańskich na obrzeżach Stadionu Narodowego, przygotowany przez Ministerstwo Obrony Narodowej i Ambasadę Stanów Zjednoczonych w Warszawie.

Dziękuję za rozmowę.

Źródło: NaszDziennik.pl
  • Biuro Posła do Parlamentu Europejskiego Stanisława Ożoga: ul. Hetmańska 9 pok. 104, 35-045 Rzeszów
  • tel: +48 17 853 30 97,
  • e-mail: biuro.stanislawozog@gmail.com