Szanowni Państwo, zachęcam do zapoznania się z informacjami dotyczącymi mojej działalności dla Podkarpacia. Chciałbym, abyście Państwo z tego serwisu czerpali wiedzę o wydarzeniach i najważniejszych sprawach dla naszego regionu, a także o mojej aktywności, podejmowanych inicjatywach i wspieranych inwestycjach, dzięki którym Podkarpacie staje się "regionem równych szans". Ta ziemia, dla nas od innych droższa, zasługuje na szczególny szacunek i wszechstronny rozwój.

Stanisław Ożóg

wiedza i doświadczenie dla Podkarpacia

Wystarczy odrobina dobrej woli

09.11.17

9 listopada 2017 Na stronie internetowej „Naszego Dziennika” ukazał się wywiad ze Stanisławem Ożogiem, posłem do Parlamentu Europejskiego z Prawa i Sprawiedliwości, na temat toczącj się debaty nad praworządnością w Polsce.

Rozmawia Mariusz Kamieniecki:

Jak można określić zachowanie europosłów Platformy Obywatelskiej podczas ostatniego posiedzenia Komisji Wolności Obywatelskich, Sprawiedliwości i Spraw Wewnętrznych (LIBE) Parlamentu Europejskiego? Wygląda na to, że mamy do czynienia nie tylko z donoszeniem na Polskę, ale wręcz wzywaniem Komisji Europejskiej do zdecydowanych działań wobec Polski.

– Tego zachowania nie da się określić czy zdiagnozować. Europosłowie Platformy: Barbara Kudrycka, Michał Boni i Róża Gräfin von Thun und Hohenstein nie tylko że w swoich wypowiedziach podczas posiedzenia Komisji LIBE szkalowali Polskę, ale także wprowadzali w błąd. To nic innego jak namawianie Komisji Europejskiej do mieszania się w wewnętrzne sprawy państwa członkowskiego.

Jak można mówić o łamaniu demokracji przez polski rząd wybrany w sposób demokratyczny?

Przypomnę tylko, że co do rozstrzygnięcia wyborów parlamentarnych czy prezydenckich w 2015 r. nikt nigdy nie wyrażał żadnych zastrzeżeń. Tym samym działania polityków Platformy są niczym innym jak wzywaniem KE do łamania zasad demokracji i wtrącania się w wewnętrzne sprawy kraju członkowskiego, co nie ma pokrycia czy podstawy prawnej w Traktacie o Unii Europejskiej czy też w innych dokumentach unijnych.

Zachowanie tej trójki posłów, ale nie tylko ich, wywołuje konsternację pośród innych delegacji wszystkich 28 państw członków Unii. To donoszenie na własny kraj zaczyna się po prostu nie podobać.

O ile można jeszcze zrozumieć niezadowolenie polityków Platformy, bo zostali odsunięci od władzy, to trudno pojąć, dlaczego dygnitarze unijni nie chcą uszanować wyboru Polaków?

– Nasi reprezentanci poseł Jadwiga Wiśniewska czy poseł Zbigniew Kuźmiuk, którzy zabierali głos podczas posiedzenia komisji LIBE, podkreślali, że w zakresie prawa do stanowienia demokracji to nie kto inny jak polski Naród, a przynajmniej jego znakomita większość dała upoważnienie, mandat do demokratycznych przemian, które zresztą były zapowiadane przez Prawo i Sprawiedliwość w kampanii wyborczej.

Co ciekawe, po raz pierwszy zauważyliśmy, że nasze stwierdzenia wywołują konsternację wśród urzędników unijnych. Co więcej, podczas posiedzenia wiceprzewodniczący KE Frans Timmermans był wyraźnie zakłopotany. Nie wiedział, co i jak ma mówić, brakowało mu argumentów i chyba jak nigdy dotąd w sposób tak łagodny wypowiedział się o Polsce.

O czym to świadczy?

– Widać, że Komisja Europejska i osobiście Frans Timmermans, który znany jest z atakowania Polski, nie bardzo wiedzą, co mają robić, jak się zachować.

Tak czy inaczej nie przeszkadza im wcale, że w przyszłą środę podczas sesji plenarnej w Parlamencie Europejskim w Strasburgu odbędzie się debata o Polsce. Wszystko wskazuje na to, że w jej następstwie – dzień później – będzie głosowana jakaś rezolucja potępiająca Polskę, ale do tego zdążyliśmy się już przyzwyczaić.

Frans Timmermans powtórzył apel do polskiego rządu o wycofanie się z proponowanych zmian w wymiarze sprawiedliwości, zapewnił też, że będzie dążył do dialogu. Tylko o jakim dialogu mówimy…

– Z tego, co obserwujemy, politykom europejskim to ciągłe smaganie Polski zaczyna się wyraźnie nudzić. Na unijnych salonach mamy do czynienia z wyraźnym zmęczeniem tym tematem.

Niektórzy posłowie spoza Polski nawet zalecają polskiemu rządowi zaprzestanie reagowania na zaczepki, czy w ogóle zaprzestanie jałowego dialogu z KE. Powód wydaje się prosty: mianowicie żadne argumenty, jakie przedstawia polski rząd, nie są przez KE w ogóle brane pod uwagę.

Co konkretnie ma Pan na myśli?

– Tu chodzi wyłącznie o wywieranie presji na Polskę. Nie są brane pod uwagę żadne rzeczowe argumenty. Dla unijnych decydentów nie ma znaczenia, że proponowane przez polski rząd rozwiązania – jeśli chodzi o szeroko pojętą reformę wymiaru sprawiedliwości – są takie same bądź też jeszcze bardziej rygorystyczne w innych krajach europejskich i jakoś nikogo to nie dziwi.

Natomiast jeśli chodzi o Polskę, to mamy frontalny atak.

W ocenie wiceszefa KE, w UE jest ogromna wola, by pomóc Polsce i nie pozwolić, by naruszała swoją praworządność. Dostrzega Pan tę dobrą wolę?

– Tak jak już powiedziałem, urzędnicy unijni są mocno zakłopotani, ale mimo to wciąż w sposób tendencyjny podchodzą do spraw Polski.

Tymczasem napięta sytuacja np. w Hiszpanii w ogóle nie jest zauważana. Na forum unijnym nie mówi się o bardzo ostrych reakcjach policji podczas manifestacji w Katalonii, nie podnosi się tematu, że ponad osiemset osób odniosło mniejsze lub większe rany w czasie tych starć.

Nie mówi się również o tym, że rząd Katalonii, wybrany także według demokratycznych reguł, został zdelegalizowany przez rząd w Madrycie, a hiszpański sąd najwyższy wydał europejskie nakazy aresztowania byłego premiera Katalonii Carlesa Puigdemonta i członków katalońskiego rządu, którzy wyjechali do Brukseli.

Pomimo że parlamentarzyści katalońscy, ale także eurodeputowani z innych państw domagają się pogłębionej debaty na temat sytuacji w Hiszpanii, żeby UE bliżej zainteresowała się tą sprawą, to Unia wciąż odmawia, a sam Frans Timmermans uważa, że są to sprawy wewnętrzne Hiszpanii, w które on nie ma prawa ingerować.

To inaczej niż w sprawach Polski, które już nie są wewnętrzną sprawą Polski, tylko UE. Przecież to nonsens.

Mamy w UE podwójne standardy?

– Dokładnie tak jest. W Unii są równi i równiejsi. Sprawą Polski KE usiłuje przykryć potężne problemy, jakie w tej chwili występują na Starym Kontynencie. Tyle tylko, że próba jedynie przykrycia tych problemów, bez ich zdiagnozowania i rozwiązania, skończy się dla całej UE katastrofą.

Czego możemy się spodziewać po wspomnianej wcześniej przez Pana, kolejnej debacie o Polsce?

– Sądzę, że scenariusz będzie podobny do poprzednich debat. Można więc liczyć na aktywny udział i wystąpienia europosłów Platformy czy też ze strony komunistów, lewaków, którzy z pewnością wykorzystają ten czas do opowiadania totalnych bzdur i nieprawdziwych rzeczy o Polsce.

Frans Timmermans zapowiada, że jeśli rząd Beaty Szydło nie wypełni zaleceń komisji, to użyje dostępnych instrumentów. Czy może się to skończyć karami?

– Do próby nałożenia kar czy sankcji na Polskę jeszcze daleka droga. Przecież KE nie może robić niczego, co jest wbrew traktatowi lizbońskiemu. Komisja czy inne unijne agendy nie mogą łamać prawa, próbując nałożyć na nas jakieś tam sankcje.

Nie ma prawnej możliwości, aby nałożyć na Polskę sankcje w tej sprawie.

Podobnie straszenie ze strony niektórych polityków niemieckich, z czym ostatnio mamy do czynienia, mianowicie, że te kwestie będą brane pod uwagę podczas tworzenia nowej perspektywy budżetowej na lata 2021-2028, nie mają żadnego uzasadnienia i pokrycia w unijnym prawie.

Niemcy nas straszą…?

– Tak, mamy do czynienia z próbą straszenia, z próbą wywierania presji i sianiem fermentu przede wszystkim wśród polskiego społeczeństwa.

To nic innego jak dążenie do skłócenia polskiego społeczeństwa, a zatem działanie ze wszech miar szkodliwe, za którym stoją politycy Platformy, która ma swoich przedstawicieli w europarlamencie, oraz Nowoczesnej, która choć nie ma żadnego swojego przedstawicielstwa w PE, to współpracuje bardzo blisko z liberałami znanego z atakowania Polski Guya Verhofstadta.

I te dwa ugrupowania polityczne najwięcej mieszają i najbardziej szkodzą Polsce i sprawom Polski na arenie międzynarodowej.

Jak w tej sytuacji powinien się zachować polski rząd i jaka będzie reakcja europosłów PiS na działania przeciwko Polsce?

– Rząd premier Beaty Szydło prowadzi otwartą politykę, która ma na celu działanie na rzecz interesów Polski, i żadne próby nacisku czy szantażu kierunku tej polityki nie zmienią.

Jeśli zaś chodzi o nas – eurodeputowanych PiS – to jedyne, co nam w tej sytuacji pozostaje, to wyjaśnianie tego totalnego oszustwa, którego autorami są parlamentarzyści Platformy, oraz tonowanie i prostowanie ataków ze strony KE, która wyraźnie uległa naciskom tzw. totalnej opozycji i co tu dużo mówić, dała się wpuścić w paskudny kanał, z którego teraz nie bardzo wie, jak wyjść.

Wszyscy, którzy mają jakiekolwiek wątpliwości co do tego, czy w Polsce jest demokracja, czy nie są łamane prawa obywatelskie, zapraszamy do odwiedzenia naszego kraju. Przecież to jest takie proste. Polska jest członkiem UE, jesteśmy w strefie Schengen, a więc nie ma żadnego problemu z dotarciem nad Wisłę i sprawdzeniem, jak jest naprawdę, zamiast słuchać zawiedzionej utratą władzy tzw. totalnej opozycji.

Wystarczy odrobina dobrej woli, aby przyjechać do nas i zobaczyć, jak faktycznie wyglądają prawa i wolności obywatelskie, jak wyglądają ulice polskich miast, miasteczek, jak wyglądają wsie.

Można się przekonać osobiście, że w Polsce jest bezpiecznie, czego niestety nie można powiedzieć o krajach zachodniej Europy, chociażby takich jak Niemcy, Francja czy Belgia.

Dziękuję za rozmowę.

Źródło: NaszDziennik.pl

 

  • Biuro Posła do Parlamentu Europejskiego Stanisława Ożoga: ul. Hetmańska 9 pok. 104, 35-045 Rzeszów
  • tel: +48 17 853 30 97,
  • e-mail: biuro.stanislawozog@gmail.com